Konserwatyści i ekonomiści obawiają się amerykańskich udziałów w firmie Intel lub innych firmach

Waszyngton — Administracja Trumpa ogłosiła nabycie 10% udziałów w firmie Intel niedługo po tym, jak prezydent Trump wezwał dyrektora generalnego producenta układów scalonych do rezygnacji. Decyzja ta spotkała się z krytyką konserwatystów i niektórych ekspertów ds. polityki gospodarczej, którzy obawiają się, że tak szeroko zakrojona interwencja rządu podważa wolną przedsiębiorczość.
Kevin Hassett, dyrektor Narodowej Rady Ekonomicznej Białego Domu, mógł podsycić te obawy, mówiąc w tym tygodniu w CNBC , że chociaż Intel jest w „bardzo, bardzo szczególnej” sytuacji, to „będzie więcej transakcji, jeśli nie w tej branży, to w innych”. Możliwość nabycia przez Stany Zjednoczone udziałów w kolejnych amerykańskich firmach natychmiast spotkała się z krytyką.
Adam Posen, prezes Fundacji Petersena ds. Ekonomii Międzynarodowej, natychmiast odpowiedział na komentarz Hassetta, publikując na X: „Żartujesz sobie ze mnie? Wkraczamy w ten moment po roku 1984 na terytorium Folwarku zwierzęcego”, odnosząc się do satyrycznej powieści George’a Orwella krytykującej totalitaryzm. „Czy ktoś na to głosował? Ktoś?”
Daniel Di Martino, pracownik prawicowego Manhattan Institute, przewidział, że jeśli tak się stanie, w USA wzrośnie kumoterstwo, a w rezultacie „firmy będą osiągać gorsze wyniki, bo będą wiedziały, że zostaną uratowane”, a „podatnicy stracą miliardy”.
„Nie można być po prostu przeciw socjalizmowi, kiedy robi to lewica” – powiedział konserwatywny gospodarz talk-show Erick Erikson o porozumieniu z Intelem. „Jeśli nie jesteś przeciwny socjalizmowi w ogóle, wiesz co? Dostaniesz socjalizm. Więc jeśli popierasz socjalizm, to najwyraźniej Donald Trump jest twoim człowiekiem”.
Dlaczego USA zainwestowały w firmę Intel?Pan Trump twierdzi, że chciałby zwiększyć produkcję chipów w USA i zmniejszyć zależność kraju od chipów produkowanych za granicą. Wierzy, że inwestycja w firmę Intel pomoże Stanom Zjednoczonym lepiej pozycjonować się i utrzymać przewagę technologiczną nad Chinami w wyścigu o sztuczną inteligencję . Jednak Stany Zjednoczone zainwestowały już w firmę Intel w ramach ustawy CHIPS and Science Act z czasów Bidena, a pan Trump i czołowi urzędnicy jego administracji stwierdzili, że rząd USA powinien otrzymać zwrot z inwestycji.
Rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała w czwartek, że Stany Zjednoczone podejmują działania, „aby zagwarantować, że rząd Stanów Zjednoczonych ponownie wzbogaci nasz kraj i odniesie korzyści z niektórych z tych umów”.
„Powinniśmy otrzymać udziały w kapitale za nasze pieniądze” – powiedział w rozmowie z CNBC sekretarz handlu Howard Lutnick. „Dlatego przekażemy pieniądze, które zostały już zadeklarowane za rządów Bidena. W zamian otrzymamy udziały”.
Ale Intel zmaga się z problemami i to nie od kilku lat, ale od dziesięcioleci, powiedział Scott Lincicome, czołowy ekspert w dziedzinie polityki gospodarczej i handlowej, wiceprezes libertariańskiego Cato Institute, który krytykował umowę z Intelem.
Intel prosperował w latach 90. i na początku XXI wieku, kiedy większość komputerów osobistych opierała się na procesorach tej firmy. Pojawienie się konkurentów, takich jak AMD, oraz niezdolność Intela do dostosowania się do rynku komputerów mobilnych po premierze iPhone'a w 2007 roku, zmiażdżyły producenta chipów.
A teraz, gdy Nvidia i AMD rywalizują o dominację w wyścigu na rynku układów scalonych opartych na sztucznej inteligencji, Intel zostaje w tyle.
„Nawet jeśli uważasz, że rząd powinien inwestować w firmy, Intel nie jest oszczędną, innowacyjną maszyną” – powiedział Lincicome.
Firma straciła prawie 19 miliardów dolarów w zeszłym roku i kolejne 3,7 miliarda dolarów w ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku, co skłoniło firmę do planów redukcji zatrudnienia o 25% do końca roku. Firma poinformowała, że administracja zainwestowała 8,9 miliarda dolarów w akcje zwykłe Intela, ponieważ rząd ufa roli, jaką Intel odgrywa w „rozwoju krajowego przemysłu półprzewodników”.
Początkowo administracja Bidena twierdziła, że Intel musi spełnić pewne kryteria, aby otrzymać pieniądze podatników, ale pan Trump zmienił te cele i wykupił udziały w Intelu.
Niebezpieczeństwo wynikające z częściowej własności rządowejEksperci ds. polityki gospodarczej obawiają się, że udziały USA w firmie Intel otworzą drzwi naciskom politycznym i kumoterstwu.
Firma Intel ostrzegła w złożonym w tym tygodniu dokumencie federalnym , że „mogą wystąpić negatywne reakcje, natychmiastowe lub z upływem czasu, ze strony inwestorów, pracowników, klientów, dostawców, innych partnerów biznesowych lub handlowych, rządów zagranicznych lub konkurentów”.
Lincicome twierdzi, że Intelowi udało się uzyskać rządowy zastrzyk gotówki nie dzięki sile operacyjnej, ale dzięki najlepszym lobbystom. Dodał, że to tylko skłoni więcej firm do ubiegania się o inwestycje w ten sam sposób.
„To jeden z problemów, z jakimi boryka się rząd, jeśli chodzi o typowanie zwycięzców i przegranych w polityce przemysłowej w ogóle” – powiedział Lincicome.
Swoje obawy wyraził w artykule opublikowanym w tym tygodniu w „ Washington Post” .
„Z rządem USA jako największym udziałowcem, Intel będzie poddawany ciągłej presji, by dostosowywać decyzje korporacyjne do celów partii politycznej sprawującej władzę” – napisał Lincicome. „Czy Intel zlokalizuje lub utrzyma zakłady – takie jak długo odkładany „megafab” w Ohio – kierując się efektywnością ekonomiczną czy priorytetami rządu? Czy będzie zatrudniał i zwalniał pracowników na podstawie zasług czy powiązań politycznych?”
Lincicome nie jest jedynym analitykiem, który zauważył, że niewygodne decyzje podejmowane przez prezesów firm mogą stać w sprzeczności z uprawnieniami USA, jeśli kraj ten będzie miał udziały w ich firmach.
„Firmy te narażają się na poważne ryzyko” – powiedział Michael Strain, dyrektor ds. studiów nad polityką ekonomiczną w American Enterprise Institute, przyznając jednocześnie, że nie jest jeszcze jasne, jakie przyszłe inwestycje planuje administracja Trumpa. „Wiele działań, które firmy muszą podejmować, aby utrzymać konkurencyjność na rynku, jest politycznie niepopularnych”, jak na przykład zwolnienia. „Firmom tym będzie znacznie trudniej podejmować te bolesne, ale konieczne kroki, jeśli prezydent uzna, że naraziłyby go one na ryzyko polityczne”.
Firmy bez inwestycji z USA również odczują presję, powiedział Di Martino. Firma potrzebująca układów półprzewodnikowych może zdecydować się na zakup od Intela, ponieważ nie chce stracić kontraktów rządowych.
Administracja Trumpa wykazała gotowość do wykorzystywania polityki przemysłowej w inny sposób, odchodzący od zasad gospodarki wolnorynkowej, od dawna preferowanych przez konserwatystów i korporacyjną Amerykę. Co szczególnie istotne, agresywne – a niekiedy karne – stosowanie przez Trumpa ceł, które, jak twierdził, zmniejszą deficyt handlowy kraju, ożywią amerykańską produkcję i wygenerują dochody federalne, nawiązuje do merkantylizmu minionych wieków i stoi w sprzeczności z ideami leseferyzmu, które ukształtowały amerykańską gospodarkę.
W jaki sposób USA płacą za udziały w Intelu?Większość środków przeznaczonych na tę akcję pochodzi z ustawy CHIPS and Science Act z czasów Bidena, która ma na celu zwiększenie konkurencyjności Ameryki w branży układów scalonych.
Intel otrzymał już 2,2 miliarda dolarów z ustawy CHIPS Act i jest na dobrej drodze do otrzymania kolejnych 5,7 miliarda dolarów. Inny program federalny przyznał Intelowi 3,2 miliarda dolarów, co daje łącznie 11,1 miliarda dolarów, zgodnie z komunikatem Intela . Intel i rząd federalny twierdzą, że udziały będą pasywne i nie podali, jak długo Stany Zjednoczone zamierzają utrzymać swoje udziały, chociaż istnieje zapis umożliwiający rządowi dalsze zwiększenie swoich udziałów.
Jak Intel planuje wykorzystać amerykańską inwestycjęProducent układów scalonych poinformował, że planuje przeznaczyć pieniądze na rozbudowę swoich mocy produkcyjnych poprzez modernizację i powiększenie zakładów w Arizonie i innych miejscach w USA.
Hassett bronił udziału USA, nazywając proces częściowego przejęcia Intela „bardzo, bardzo szczególnymi okolicznościami” ze względu na finansowanie dostępne na mocy ustawy CHIPS. Zapytany o amerykański zakaz nabywania udziałów w spółkach, Hassett powiedział w CNBC: „Jeśli wnosimy fundamentalną wartość do waszego biznesu, myślę, że Donald Trump powinien myśleć o Amerykanach”.
Strain powiedział, że udziały rządu w amerykańskich firmach stanowią również duże ryzyko dla podatników.
„To również odbije się negatywnie na społeczeństwie amerykańskim, ponieważ zobaczymy, jak dużo dobrych pieniędzy podatników zostanie przeznaczonych na złe inwestycje, ponieważ rząd nie wycofa się szybko ani łatwo z tych ustaleń. A ogólniej rzecz biorąc, kraje, które poszły tą drogą, odnotowały wolniejszy wzrost produktywności, wolniejszy wzrost standardów życia, a firmy te mają mniejsze szanse na zostanie liderami w branży” – powiedział Strain.
Poprzednie udziały USA w dużych bankach i producentach samochodówJednym z powodów, dla których ekonomiści nie zgadzają się z udziałem rządu w firmie Intel, jest przesłanie, jakie może to nieść dla gospodarki USA. Najbardziej znany współczesny przykład podobnej inwestycji w USA miał miejsce podczas kryzysu finansowego w 2008 roku, kiedy Stany Zjednoczone zainwestowały 700 miliardów dolarów w ratowanie dużych banków i ponad 17 miliardów dolarów w dwóch z trzech największych amerykańskich producentów samochodów. Stało się tak, ponieważ banki uznano za „zbyt duże, by upaść”, a potencjalny upadek firm motoryzacyjnych mógł kosztować miliony miejsc pracy.
Eksperci zadają teraz pytania, czy rozsądnie jest kupować udziały w spółce, gdy gospodarka nie jest w kryzysie.
Lincicome stwierdził, że administracja wysyła sprzeczny komunikat, zwracając uwagę na problemy gospodarcze Chin, a jednocześnie stwierdzając, że „chcemy być bardziej jak Chiny” poprzez większe zaangażowanie rządu federalnego w amerykańskie firmy.
„Nie ma żadnego kryzysu, z pewnością nie ma żadnej wojny, więc jest to duża zmiana w stosunku do tego, co robiliśmy wcześniej” – powiedział Lincicome.
Chociaż ekonomiści i politycy różnią się w ocenie sukcesu akcji ratunkowych General Motors i Chryslera, Lincicome stwierdził, że niewątpliwie doszło do kryzysu. Rząd federalny przejął udziały w obu firmach samochodowych, aby je ustabilizować, ale w ciągu kilku lat sprzedał je, gdy firmy zyskały lepszą pozycję finansową.
Nie socjalizm, ale może krok w tym kierunku?Choć częściowe przejęcie Intela i innych firm nie jest równoznaczne z socjalizmem, Di Martino stwierdził, że „całkowicie” zaciera ono granice między sektorem prywatnym i publicznym.
„Socjalizm i wolna przedsiębiorczość to nie zmiana, to kontinuum” – powiedział Di Martino, dodając, że częściowe przejęcie amerykańskich firm byłoby „zdecydowanie krokiem w stronę socjalizmu, nie ma co do tego wątpliwości”.
Di Martino powiedział, że amerykańskie udziały w firmie Intel „z pewnością przybliżają nas [do socjalizmu] i czynią nas mniej zamożnymi”.
„Myślę, że właściwym sposobem na opisanie tego jest przejście w kierunku kapitalizmu państwowego” – powiedział Strain. „Nie sądzę, żebym nazwał to socjalizmem”.
Lutnick ujął to tak: „Intel zgodził się przekazać nam 10% udziałów w swojej firmie, co oczywiście było warte 11 miliardów dolarów”.
„Więc to nie jest socjalizm” – powiedział we wtorek na posiedzeniu gabinetu Trumpa. „To jest kapitalizm”.
Di Martino ma wątpliwości, czy to prawda. „Ingerujemy na rynkach kapitałowych w sposób, który doprowadzi do nieefektywności” – powiedział, dodając: „I spowoduje to odpływ kapitału od innych firm”.
Kathryn Watson jest reporterką polityczną w CBS News Digital, mieszkającą w Waszyngtonie.
Cbs News